Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 05 2012

curt1

Dziwki, śliwki, robaczywi.

Dziwki, śliwki, robaczywi.

 

Normalny spokojny wieczór, majowy, a jakże. Spokojny dla tego, że majówka już się kończy, zapewne większość ludzi w tym czasie, razem zemną, ze smutkiem wspomina ostatnie dni, niektórzy jeszcze zdobywają osiągnięcia ostatnich niedobitków, tuż przed powrotem do normalności po długim, leniwym acz aktywnym długim łikendzie.

Bez ręki trudno się odnaleźć, trzeba na nowo nauczyć się jeść obiady, łapać za klamki, uważać na schodach z poręczami. Przynajmniej mam obie nogi, nic mnie nie hamuje w rozwoju i parciu na przód. Ale o mało co, i ich bym nie miał – obu. Jak to nie wiele trzeba, aby z porządnego, szanującego siebie obywatela świata wyjść, stać się osobą, która desperacko potrzebuje utraconej kończyny. Nie jest ważne, że będzie inna, nie jest ważne, że dłuższa, lub krótsza. Narodowość lub rasa, też nie za wiele ma tu do powiedzenia. Ważne, aby pasowała. Aby łapała poręcz przy upadku, aby nakładała idealne porcje na widelec.

W dzisiejszych czasach transplantologia jest dosyć niewdzięczną dziedziną medycyny, ponieważ, aby miała prawo funkcjonować przeważnie musi ktoś umrzeć. Niezbyt fajna perspektywa, ale jednak, za cenę jednego, można uratować wiele żyć.

Nie chce teraz tutaj pisać to tym, co tak na prawdę mam do powiedzenia i już prawdopodobnie, przynajmniej tutaj nie opublikuję ale mogę chociaż zrobić to, co umiem dobrze – owinąć w bawełnę, a przede wszystkim liczyć, że ktoś, anonim kiedyś może zrozumie o czym mowa. Jak tak, to niech się odezwie, było by miło.

Tak jak inwalidzi, tak jak ja nie mam już czegoś co sprawiało, że czułem się co najmniej kompletny. Czułem się zawsze świeżo, zawsze wzniośle. Miałem cele, marzenia, plany, które z powodu nie do końca mi jasnych przyczyn, ich nagłe pryśnięcie, jest trudne do zrozumienia i pogodzenia się z tym, ale wiem przynajmniej jak to wygląda z mojej strony i co czuję a dzięki mojej wścibskości mam też stronę rzeczy martwych – jak jebana mata hari. Niezbite dowody, na powolne rozcinanie skóry przedramienia, staranne wybieranie i selekcje żył, mięśni. Przecinanie naczyń krwionośnych i piłowanie kości podczas mojego snu. Tak to chyba idealnie opisuje jak to wyglądało. Choć przebudziłem się na moment, ale myślałem, że to zły sen. Jednak był prawdziwszy niż się zdawał, nawet teraz.

Ale w końcu rękę ujebało, prawą – najbardziej zaufaną.

Ujebało przy samym stawie. Bolało.

Bolało bardzo, ale krótko.

Tak krótko, że szczerze powiedziawszy, nie zareagowałem na brak bólu – ale to chyba dobrze. Przynajmniej tak mi się zdaję, a jak będzie to czas pokaże. Ale jeszcze o tym później.

Obecnie jestem na etapie jednorękiego bandyty, wciąż z tym samym wdziękiem, choć lekko większą goryczą w sobie ale przede wszystkim z uczuciem tak prawdziwym, którego synonimem może być utracona ręka, z tym, że w anagramie. Nienawiść i obrzydzenie tak prawdziwe, jak to co widzicie i czujecie po wizycie w ustępie po ruchach perystaltycznych, a raczej po tym, co z nich wyniknęło. Tak czy siak, jak wyśmienicie gówna bym nie nazwał to i tak by jebało tak samo, może tylko smak słowa był by bardziej wykwintny, ale co mnie to.

Jak już wcześniej opisałem, ten koszmar, który jednak stał się przykrą rzeczywistością, to nadmienię tylko w przedsłowiu, że gdyby tak się to skończyło to jeszcze bym się TERAZ uśmiechną, lecz obecnie to jak na razie jestem skory jedynie do przedśmiertnych podrygów, ale kto wie… może kiedyś, ktoś, gdzieś… jak dawniej, ale jednak nie skurwysyn i nie pizda. Kto wie?

W każdym razie, mam jeszcze parę słów do zwrócenia, jeżeli ktoś by pytał, czy długo jeszcze.

Najnowszą i bogu dzięki, ostatnią rewelacją okazało się całkowite, wręcz wyrwanie, całej ręki. Poszła w pizdu. Ale co ja mogę – krzyż na drogę i spierdalaj, goń!

Z tym, że w odróżnieniu, do wcześniejszych nowin, czułem jak nadcięte żyły pękają, mięśnie się rwą, rwą na strzępy. Kość zostaje wyłamana, jednym celnym szarpnięciem złamana i odebrana. A żeby była jeszcze większa heca, dodam, że cały ten zabieg, był pierwszym w dziejach, zakrojonym na szeroką, wręcz na międzynarodową, poza europejską skalę… i w dodatku zdalnie przeprowadzonym, zabiegiem nie chirurgicznym i aktem sponiewierania  – taką mamy teraz technikę.

***

Najbardziej, oczywiście z rzeczy, lub bardziej cech ludzkich, nienawidzę głupoty, ale od niedawna również chamskiego lęku, strachu czy zwykłego tchórzostwa, które sprawia, że człowiek ma ochotę nie być człowiekiem, bo prócz intelektu i rozwiniętych postaw moralnych odróżniających nas od świata zwierząt, to samo życie, jego wolę, chęć życia robi z nas ludzi, bo bez tego jest tylko ciało, z mózgiem, który miał intelekt, był ludzki, pamiętał wspomnienia i będzie turbo przyspieszaczem w akcie drobiazgowego rozkładu dla trawy, fiołków lub dębu.

Głupota mnie przeraża – nie wiem co mogę po niej spodziewać. Ale tchórzostwo, zdaje się być jeszcze gorsze, bo atakuje z kieszeni, zza pleców, w każdym razie tak, że nie spodziewamy się kiedy jebnie w nas obuchem. A szczerość, jest tak przecież ceniona przez was wszystkich, przeze mnie również, ale staram się nie być hipokrytą, nie wszystkim to wychodzi. Głupota przynajmniej staje z nami twarzą w twarz.

Z tych wszystkich żalów, a najbardziej z tęsknoty za urwaną ręką powstały powyższe słowa, ale nie napisałem najważniejszej rzeczy.

Ta ręka, sama spierdoliła. Sama się odcięła, sama wyłamała.

- Cześć, spierdalaj.

 

Dziękuję, dobranoc.

December 17 2011

curt1

ef.mot.

czy istnieje przeznaczenie? czy to, co nas spotyka to tylko randomopochodne przypadków innych ludzi?

ja raczej stoję za tym drugim. bo uważam, że coś takiego empirycznego, jak akapit w jakieś książce z opisem wszystkiego co nas w życiu spotyka to z grubsza mówiąc, wielka BAJA.
to czy dostaniesz prace, zależy tylko od tego, jak słabsi będą twoim poprzednicy i następnicy w rozmowie kwalifikacyjnej, jak i od tego czy wyróżniasz się spośród równie dobrych kandydatów. a to, czy narobi na ciebie ptak to też wypadkowa jego układu pokarmowego, z siłą zwieraczy i tym że może srać w locie. 

ale pomyślmy jak by to było, gdyby jednak była taka baza danych z szeregiem komórek z krótkim opisem tego co nas czeka i kiedy. co byście zrobili? 

to pytanie od razu wydało mi się z pewnej perspektywy głupie, bo odpowiedź jest o tyle oczywista co nie precyzyjność pytania. ale w gruncie rzeczy, co chcieli byście najbardziej wiedzieć? to kiedy i jak wasz domowy zwierzak umrze, to kiedy i jak wygracie w totka, może kiedy i kto was pokocha i jak długo będziecie razem żyli w szczęściu? to są takie pierwsze myśli, kóre mi przyszły do głowy na pytanie zadanie wyżej. ale od razu po uświadomiłem sobie, że wiedziałbym kiedy umre ja, jak, gdzie... czy będzie boleć. również tyczy się to osób mi najbliższych i doszedłem do wniosku, że chyba nie chciałbym poznawać całej prawdy, albo w ogóle, żyć z nią na dzień nie spodziewając się tego co będzie za minutę. kiedy wracam z uczelni, wysiadam z tramwaju, przechodzę przez pasy...

ktoś, gdzieś kilka godzin temu, mógłby się dowiedzieć, że właśnie za trzy godziny, jego ojciec umrze na zawał serca w pracy, i że się z nim nie zdążył pożegnać. w wyniku komplikacji w ich życiu, zerwał się między nimi kontakt i każdy żył tak jakby nie było drugiego. zbierał się od dłuższego czasu, aby powiedzieć mu wszystko co dusił w sobie od zerwania więzi, ale jakoś nie było nigdy po drodze. jedzie, przez czerwone światła, na rondach ścina pasy, o mało nie potrąca kilku pieszych. ze łzami w oczach patrzy na biegnący czas, wie, że za dziesięć minut jego ojciec już umrze. wjeżdża na czerwonym na przejście dla pieszych a tam ja. 

to był mój pierwszy lot, raptem kilka metrów. zatrzymałem się na rogu ulicy, tuż przy studzience, głową w zamokniętych liściach. było przeraźliwie zimno...

takie sytuacje nie są fajne dla nikogo, więc chyba odpowiedź co byśmy chcieli wiedzieć i czy chcieli byśmy wiedzieć jest chyba alegorią do mitologicznej przypowieści o królu, który był tak chciwym, że zażyczył sobie moc zamieniania wszystkiego w złoto, aż w końcu miał szczerozłote dzieci, służbę, jedzenie i zdechł z głodu, bo ile można jeść pozłacane lody, homara, czy sikać złota uryną... to się przeje w końcu.

ale przecież, bogu dzięki, nie ma takiej księgi, więc żyjmy wszyscy w spokoju i w świadomości efektów motyla.

July 23 2011

curt1

Uważam Rze...

„Słuchajcie! Słuchajcie! Ludzie…!” – Tak chciało się biegać i obwieszczać to, co doznałem ostatnio.
Jest tylko jedna rzecz, co potrafi mnie wyprowadzić z równowagi w mgnieniu oka, i tak naprawdę zdenerwować. Ludzka głupota – gdyby dało się nią zasilać fabryki już dawno efekt cieplarniany był by historią. Tak o Was mówię, no może nie wszystkich, ale w lwiej większości.
Jestem śmiertelnie wyczulony na to, kto co sobą reprezentuje, i tak jak na razie mnie nie dosięga czyjaś głupota to jest nawet śmiesznie, ale gdy już ktoś postanowi przenosić na mnie swoje śmiałe żale czy problemy, wtedy wybucham. Możecie to uznać za przesadę, ale naprawdę. Ci, co mnie znają, lepiej lub gorzej zapewne wiedzą, że trudno mnie zdenerwować, ale jak już komuś się to uda to są różne skutki, tak jak klocki domina, za wkurwem leci wkurw, aż kogoś nie zabije lub ochłonę. Lecz w przypadku głupoty jest jeszcze inaczej, ale to już moja słodka tajemnica.
W każdym razie, nie chciałem pisać o stanach mojej irytacji tylko o głupich ludziach. O części ludzkości, która jest demograficznie wyżej w każdym kraju od ludzi mądrych – no niestety.
Głupotę właściwie mogę podzielić na klasy społeczne, bo tak może lepiej obrazować i nie trudno o przykłady obrazujące.

Tak, więc chyba przyszło nam na rzadziej spotykanych, ale jak ktoś ma szczęście to „trudno się mówi” – mianowicie chodzi mi o ludzi starszych, którym leniwy a bardziej zastojowy tryb życia, być może doprowadza do furii - i sprawiają problemy, jak choćby cmentarnice – tak nazywam starsze panie, panów rzadziej, choć też się zdarzają, co na przykład w środkach komunikacji miejskiej panoszą się i proszą o eutanazję. Jestem mało oporowy w zasadzie, a raczej z ogółu (można w skrócie myślowym powiedzieć, że mam wyjebane na wiele rzeczy, które mnie nie dotyczą osobiście) i żeby ułatwiać sobie życie, najchętniej siadam w autobusie na podwójnych pustych siedzeniach, tuż przy oknie tak, aby jeżeli ktoś się do mnie dosiądzie, od razu mnie zablokuje i nikt nie będzie mi sapał nad uchem i przede wszystkim wymagał, abym ustąpił mu miejsca. Ale żeby nie było, że jestem taki aspołeczny to powiem, że ustępuje miejsca różnym osobom, ale to tylko, kiedy mam kaprys, no po prostu, też mnie bolą nogi czasem i komfortem samolubności mogę sobie siedzieć w tłumie skończonej mszy w niedzielę.
Impasem są miejsca siedzące, pojedyncze, częściej zdarzają się w tramwajach, ale wtedy zwyczajne są ładne widoki za oknem.

Po rencinach czas na ludzi obdarzonych małym intelektem aczkolwiek dużym pociągiem do alkoholu. Mowa o pijaczkach oczywiście. Nienawidzę, kiedy taki prosi mnie o drobne, ja zdążę odpowiedzieć tylko, że „płacę kartą, więc nie mam drobnych” a oni, przebiegli, oferują mi odprowadzenie do bankomatu lub oświadczają, że w sklepie, przy którym stoją można płacić kartą. No sory, ale nie po to w ogóle trudzę się wymyślając takie wymówki jak wyżej, aby koleś mnie jeszcze pouczał lub wywierał presję powiedzenia prosto w ryj „nie i chuj!”. Jak będę chciał to i z bankomatu wyjmę, ale na miłość boską dajcie mi spokój i get a job!
Już nie wspominając o takich, co się jeszcze kłócą z tobą o pragmatyczne rzeczy ogólno przyjęte za normę, typu hierarchia kolejki w sklepie i wpieranie, że skoro ktoś rozmawia przez telefon podchodząc do lady, to traci kolejkę za brak zainteresowania nawiązania kontaktu z ekspedientką. No kurwa, dziady nastały się w PRL-u to powinny wiedzieć, co to kolejka?! Jest to chyba najprostsza forma solidarności tłumu a zarazem brakiem życzliwości dla osób, które muszą niezwłocznie wyjść na chwilę przed swoją kolejką.

Przyszedł czas na dresiarzy i ogólnie pojętych „cwanych” ludzi. Tacy to już mnie roznoszą przy kontakcie wzrokowym gdzieś na horyzoncie. Widzę takiego, to od razu mnie nosi. Wiem, że we łbie ma tylko opcje jak by się tu najeżaćdragidyskoteki + łatwe dziewczynyjak by cię tu ojebać i masz jakiś problem? Który oni sami stwarzają tak w ogóle. No po prostu gdyby połączyć „Raport mniejszości” z sexmisją to normalnie ideałem było by sterylizowanie istniejących egzemplarzy i eliminowanie osobników, które tylko przejawią jakieś tendencje do bycia idiotą. Wiem, że może jestem skrajnie poglądowy, ale nic nie poradzę na to, że wszelka głupota ludzka mnie drażni jak drapanie po tablicy i że swoim jeszcze krótkim życiu zdążyłem się na głupotę uculić. Nie idzie wytrzymać.

Ale ostatnią grupą są ludzie, po których nigdy nie spodziewałbyś się, że są umysłowymi ascetami. Mówię to nie o kimś, czymś konkretnym, ale o tym, jak idziesz ulicą i idiotą okazuje się być osoba, która na takiego nie wygląda, to wręcz boli. Tacy, co nie rozumieją, co się do nich mówi też się zaliczają, a jeszcze lepszą „zabawę” sprawiają mi osoby, które idą w polemikę z armią ze StarCrafta - wyimaginowana i monotematyczna. Takich to wiadomo, łatwo zagiąć, ale uwielbiam rozmowy, które ostatnie wypowiedziane słowo przez oponenta brzmi spierdalaj, czy mu podobne. Wtedy biją fanfary i małe dziewczynki sypią płatki róż z balkonów.

Denerwuje mnie głupota ludzka jak nic innego na świecie, wystrzegam się jej jak ognia, a i tak jestem nią otoczony 100% czasu i tak już będzie dopóki nikt nie wymyśli sensownego planu na przeciwdziałanie głupocie. Do tej pory nadal niewinni ludzie będą szli do więzienia, za wymierzanie na przykład własnoręcznie sprawiedliwości, jakiej jakiś kretyn musiał się doczekać. Dalej będziemy mieli bezsensowne ustawy, prawo a mandaty będą się szerzyły niczym papier toaletowy, perforowane co jakiś czas dla lepszego, szybszego dostępu.


 


 


- a wiecie, co mnie podkusiło do napisania tego tekstu? Nowy numer „uważam rze”,
bo to gazeta skrajnie tępa, głupia i bezsensowna, że czytając ją miałem wrażenie, że jest ona wydawana na złość komuś, w domyśle takim osobom jak ja.
Jest w niej, prawie na samym początku taka rubryka, w której pisze się o osobach niewygodnych dla samej gazety. I szczerze mówiąc czepianie się brody Hołdysa i wytykanie mu tego, że zrobił to aby dodać sobie animuszu i przy okazji dziecinnie się naśmiewając z tego, co właściwie robią,  a przede wszystkim ujmując mu właściwie za to, że jest dzisiaj znany bardziej z tego, że jest działaczem wielu kampanii a nie z tego co wypowiedział czy z jego prywatnych poglądów, z którymi nie ma rady się nie zgadzać, no przykro mi.


Panowie, wyjdzie z piaskownicy, Panie Wildstein, czas do domu. Proszę.

July 16 2011

curt1
it was time to celebrate :)
curt1
curt1
6209_a78e_500
Reposted fromImNotOK ImNotOK
curt1
8176_262e
Reposted fromKrzychulec Krzychulec viaImNotOK ImNotOK
curt1
  • Pozostaje żyć. Po prostu i cudownie: żyć. Nie: chcieć żyć, lecz: żyć.
— Stachura
Reposted fromImNotOK ImNotOK
curt1
0582_287d_500
Reposted fromerq erq viaImNotOK ImNotOK
curt1

Dzisiaj mam zamiar upić się na mądro.

Po pierwsze, alkohol i narkotyki nie są złe, lecz tylko dla ludzi z wyobraźnią. to jedyna zasada odnośnie dwóch powyższych.

W każdym razie przychodzi czasem taki czas, moment, taki tik nerwowy ale nie poruszający waszym ciałem, a raczej mózgiem. 
Dzisiaj takie coś, nazwane na potrzeby notki, natchnieniem, miałem tego nadmiar. Zaczęło się od rozmowy z moją wspólniczką odnośnie nowego biznesu którym od paru dni byłem sam nakręcony, a po rozmowie z nią, co tu dużo mówić, no po prostu zalałem się expansywną weną twórczą. Zacząłem od loga przedsięwzięcia nazwanego BlackCrow. Robiłem logo, skończone w 40%. Ale jakoś wena  mnie opuściła i postanowiłem zrobić sobie przerwę, swoją droga, często tam mam, nie słomiany zapał, ale coś takiego, że z nakręcenia jakąś rzeczą, aż sutki twardnieją i wtedy wiem, że puki jest, muszę korzystać bo może się to zgubić, ale zazwyczaj wraca. I właśnie po to była ta przerwa.

W czasie tworzenia, poszły dwa piwa... praca praca i przerwa. teraz otworzyłem wino, ale żeby nie było nieporozumień, wcale nie tanie, jakby niektórzy byli by skłonni wziąć za pewnik :P
W każdym razie, oglądam teraz film o miłości starych ludzi, już na poziomie. On facet blisko 70tki, potentat muzyczny w sprawie wytwórni, a ona wzięta dramatopisarka, pisarka. On po zawale w trakcie seksu z jej córką zamieszkuje z matką swojej dziewczyny z przyczyn zdrowotnych (blisko jego lekarza i przy plaży, czyli dużo pomysłów na aktywne rozruszanie serca). I nie chodzi mi o to, że potem mieli romans (matka jego dziewczyny i stary playboy), ale w trakcie owego filmu zauważyłem coś, co się dostrzega na co dzień, a i owszem, lecz wydało mi się to idealne, z samego zamysłu. 

Chodzi mi o piękno ludzkiego życia, nie o ciągne ganianie za sensem, za szczęściem, za ulotną przyjaźnią, za tym aby było nam ciepło, za tym, aby w lato znaleźć cień w upalny dzień. 
Stwierdziłem, że jednak piękno, jakiekolwiek, dostrzegajmy tylko wtedy kiedy jest to jednak niesztampowe. Bo piękno, jakie by nie było, jest czymś co odróżnia plebs od ziaren, no tak czy nie!? Zarówno jak i chodzi w tym o miłość, dwójka ludzi lubiących się tak bardzo, że aż się kochają. Jak i o obraz który chcesz powiesić nad kanapą. Wszystkie te rzeczy, czynności i uczucia są związane i opisywane, przez jeden i ten sam zestaw słów używanych do opisu. Przez to, że jednak jest coś w tym, w tej czy w tamtej rzeczy/osobie, co skłania was do przyznania się, że jest to, ta, tamten, w jakiś sposób fajny dla was, i przede wszystkim inny od wszystkich, nawet jeżeli tylko wy tak uważacie, to jednak jest to wasze szczere uczucie, które nie ma nawet jak konkurować z innych "radami". Kurwa, podoba wam się coś, to podoba. Jest zajebiste, nie ma gadania, albo tak albo nie. Wiecie o co mi chodzi.

Jeżeli tak, to zaczną od słów "Właśnie, ...." a jeżeli nie, to czytaj tę notkę w miarę jarania blantów czy picia alkoholu, bo widocznie nie jesteś aż tak zajebisty/a jak myślisz. W każdym razie...

Właśnie, nie pytajcie dla czego o tym pisze, bo odpowiedź jest prosta, "bo tak". Ale chodzi mi o to, aby zwrócić waszą uwagę, na rzeczy, które sprawiają, sprawiały, albo będą sprawiać wam przyjemność, z przynajmniej patrzenia na nie. Abyście dostrzegali to piękno co nas otacza a to moje piękno pociąga do pisania o tym, albo motywuje, niezwykle nakręca do zmieniania sojej nieczystości, która może kiedyś będzie częścią waszego życia.
Róbcie to co chcecie, zgodnie z sobą a nie umrzecie z myślą "kurwa!", to jest najgorsze!.

- druga butelka.

July 14 2011

curt1
2040_76aa
Reposted fromteawho teawho vialemoah lemoah
curt1
Time marches on
Reposted fromSeventh Seventh
curt1
grab the ammo!
curt1
curt1
Fraser Ross DIY Pen
Reposted fromMaped Maped
curt1
Reposted fromwidokzwenus widokzwenus

July 12 2011

curt1

OJ TAM OJ TAM KURWA!

ja pierdole, w chuj fest. przejebane po całości, kurwa!
po prostu czasami, jak jedna osoba coś sobie ubzdura... przeprasza, UPIERDOLI we łbie - lepiej pasuje, to kurwa nie idzie jej tego wyjebać z tej pustej czaszki. 

bo najlepiej upierdolić w podłożu, na nic nie pozwolić, bo przecież "trzeba chronić i chuchać" ale kurwa rozwijać to już nie. bo najlepiej aby jebać konwenanse, upierdolony po łokcie w błocie kopiąc rowy, bo to jest pewniejsze od wizji lepszej przyszłości, albo lepiej. kurwa pod krawatem ryzykować to, że kiedyś przyjdzie czas, że dno kieliszka nie wystarczy i rozwiązanie w przyczepionym sznurze kurwa do sufitu będzie lepsze.

tak! kurwa, bo po co. ja pierdole, ciągłe pierdolenie o motorze ekonomii i przedsiębiorczości jest kurwa nie związane zupełnie w chuj z tworzeniem czegoś swojego, aby sprzedawać wyjebane w kosmos, zajebiste usługi, z 70% na gwarantowany sukces. bo po chuj, ciężko harować na własny sukces, jak może coś swojego zacząć i nie cierpieć czekając na pierwszy kiedy wpływa marna wypłata na konto za którą nawet kurwa cukru się nie kupi. 


PO CHUJ PYTAM SIĘ, PO CHUJ!!!!!!!!!!!!!!!!
BO KURWA JEST SIĘ MĄDRZEJSZYM? NIE, BO JEST SIĘ POPIERDOLONYM!!!!

May 10 2011

curt1
Play fullscreen
stek bzdur z wieczoru:
zza otwartego okna wlewa się do domu huk jeżdżących samochodów i tramwajów, nagle Darek pyta:
- co tu tak szumi?
- Bałtyk wylał.

May 09 2011

curt1

 Bo wszyscy kochamy folię bąbelkową <3

Reposted fromczerski czerski vialemoah lemoah
curt1
Reposted fromAbbaPater AbbaPater vialemoah lemoah
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.